Podsumowanie 2018

Chciałbym nadmienić, iż zacząłem pisać 25.12. Pierwszy raz przed końcem miesiąca (w tym przypadku roku). Nie ma sensu przy każdym poście pisać, że ten okres czasu był ciężki, więc teraz powiem, że był zaawansowany. Możliwe, że to z wiekiem coraz więcej się u mnie w życiu dzieje, możliwe, że zmiana stylu życia również się do tego przyczyniła. Wiem tylko tyle, że mogę być zadowolony.

Fot. Mateusz Kubacki

Zmiana sprzętu
Może się to wydawać błahe, jak na wydarzenie ważne w roku, jednak dla zapaleńca wskoczenie na wyższy poziom sprzętu jest nieporównywalnie lepsze, niż nowe zabawki. To świadomość otwierania kolejnych drzwi. 2 lata odkładania, roznoszenia ulotek, sprzedawania w internecie i mogłem w końcu kupić nowe body. Bez zastanowienia miała to być pełna klatka Nikona. Pozostało wybrać model, który mój portfel udźwignie. D610 był kompromisem między ceną, a osiągami. Przejście z Nikona D80, który był niewiele młodszy ode mnie (2006 rok) na lustrzankę z większą matrycą i o 8 lat nowszą sprawiło, że z dziecięcą radością odkrywałem fotografię na nowo. Podobnie się czułem, kiedy odłożyłem wspomnianą D610 i złapałem kliszę. Zaraz po kupnie body dokupiłem najczęściej używaną przeze mnie 50 1.8G. W międzyczasie pełno mniejszych akcesoriów jak reporterka, wyzwalacze, aż po Tokinę 16-28 2.8 PRO kupioną stricte pod zlecenia. W ciągu roku zainwestowałem w pasję więcej pieniędzy, niż przez całe życie w cokolwiek innego. Niczego nie żałuję. Sprzęt się zwraca. Lepszy sprzęt pozwolił na branie więcej zleceń, bardziej różnorodnych, a w końcu bardziej poważnych. 
W tym roku wykonałem zlecenia produktowe, reklamowe, ślubne, eventowe, portretowe. Na początku miałem ogromne parcie, żeby brać na siebie kolejne i kolejne. Szukałem zleceń i przyjmowałem wszystkie, które się natrafiły. Dopiero pod koniec roku (w sumie od pierwszego zlecenia na ślub) zacząłem bardziej szanować siebie, swój czas, swój sprzęt. Ponieważ mam zapewnione bezpieczeństwo finansowe przez rodziców i nie jestem zmuszony utrzymywać się sam, postanowiłem, że nie będę brał każdej napotkanej pracy i zacznę rozważać oferty zanim je przyjmę. Nie chcę, abyśmy zrozumieli się źle. Jak jest jakaś praca, chętnie ją biorę, ale już za nią nie gonię i skupiam się na fotografii jako sztuce, a nie tylko formie zarobku. Moi aktualni klienci przychodzą głównie z polecenia, portfolio, ew. znajomości. Nie uważam wcześniejszego trybu pracy za zły, bo dzięki niemu teraz mam większe możliwości. Migawka w moim aparacie w tym roku "klapnęła" przynajmniej 15 tysięcy razy. Kilka liczb tak dla zobrazowania:
-Folder 2016 - ledwo 10 GB
-Folder 2017 - ledwo 25 GB
-Folder 2018 - 405 GB, PONAD 8 TYSIĘCY ZDJĘĆ (plików grubo ponad 20 tysięcy)
Głupie cyferki, a jednak jakoś mi lepiej. Kiedy widzę kilkadziesiąt folderów ze zdjęciami i myślę sobie, że z każdego można wyciągnąć przynajmniej jedno dobre zdjęcie, to uświadamiam sobie, że nie próżnowałem. Oczywiście waga folderu w porównaniu do innych jest też większa, ponieważ same pliki z większej matrycy ważą 2 razy wiecej.

Fot. Mateusz Kubacki


Wspaniałe plenery
Coś, co w tym roku zdecydowanie zdefiniowało moją fotografię. Odnalazłem ścieżkę, która przynajmniej na razie pozwala mi się wyrazić, która mnie pociąga i inspiruje. Może przełączenie aparatu w tryb czarno-biały było tą idealną decyzją. Ogrom wspomnień, zdjęć. Zawarcie przyjaźni z niesamowitymi ludźmi, zorganizowanie się w grupę, której cel jest spójny i pozwala każdemu dołożyć cegiełkę. Każdy jeden wyjazd pozwolił mi się otworzyć, poznać lepiej z ludźmi i z fotografią. To były te momenty, w których pomimo pracy, odpocząłem jak nigdy w życiu.
Wszystko to przerodziło się później w coś większego, czyli uformowanie grupy WYKRZYKNIK. Nie ma żadnego statutu, ani innych pierdół. Jest tylko wspólna praca, frajda z tworzenia i super chwile. Zdecydowanie dobra opcja. Ponieważ wszystko, co się tu dzieje to jedno wielkie domino, w tym przypadku nie było inaczej. Wspólna wystawa jest skutkiem plenerów, zgrania, a koniec końców grupy. O samym WYKRZYKNIKU na pewno jeszcze napiszę, zwłaszcza, że zaczęliśmy pracę nad stosunkowo dużym projektem. Nic więcej nie mówię.

Plener październik 2018

2019 Też zaczyna się super. Mam już kilka małych sesji za sobą, jak zwykle zalegam w nieobrobionych, a czasem nieprzejrzanych zdjęciach, ale w sumie to lubię. Kiedy mam co robić, a robię co lubię.

Fotografia to poważna sprawa.


Podsumowanie? Zdecydowanie ciężki rok, ale zdecydowanie najlepszy. Najwięcej się wydarzyło na mojej drodze z fotografią, przeżyłem najwięcej świetnych chwil. Mam tylko nadzieję, że ten następny będzie jeszcze lepszy, a nawet jeśli taki sam, to również nie będę narzekał. Zapowiada się ciekawie.

Jak zwykle zapraszam na Instagram oraz art.mateuszdybek.pl

Dziękuję za dotrwanie, 
Mateusz

Komentarze

  1. Our Call Girls in Goa service will provide oral and anal sex facilities also by trained and experienced girls.Call Girls in Goa We have also most of the clients who wish to take these girls for business purposes such that Call Girls in Goa business tour client meetings and presentations also where Call Girls in Goa they can enjoy each and every moment with confidence and they will make his dignity Call Girls in Goa against their business partner.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Na przywitanie. I Plener SNF - 30.07-05.08

Listopad. Ciężko, ale produktywnie.